Wędkarski Klub Sportowy "SANGER"
23-300 Janów Lubelski
ul. Piaskowa 3
tel. kom. +48 604 136 607
+48 728 859 497
tel./fax +48 15 872 12 40
e-mail: biuro@wks-sanger.pl
Pożegnanie Lata 2010
Mimo deszczowej pogody, wykorzystując ostatnie dni urlopu w tym roku postanowiliśmy zorganizować "Pożegnanie Lata". Jako pierwsi na łowisko przybyli Tomek z kolegą Przemkiem, aby odbyć kilkudniową zasiadkę. Następnie dołączyli Grzesiek Dz., Grzesiek Kw. oraz Grzesiek Kr.
Relację, krótko opisał kolega Tomek, który kilka dni spędził na grobli.
Po przybyciu na łowisko, w strugach deszczu, rozbiliśmy nasz obóz w ekspresowym tempie. Po wywiezieniu zestawów zasiedliśmy do kolacji:) oczekując na pierwsze branie. Niestety tej nocy nic sie nie wydarzyło, a cały następny dzień padał rzęsisty deszcz. Dopiero ok. 3 w nocy z czwartku na piątek doczekaliśmy się brania na wędce Przema. Hol przebiegał dosyć spokojnie, niestety karp spiął się 10 m od brzegu. Pełni optymizmu i nadziei na kolejne brania poszliśmy spać. Piątek przywitał nas nieco lepszą pogodą, deszcz osłabł i zrobiło się cieplej. Karpie w ciągu dnia nie żerowały, natomiast ja miałem dwa brania szczupakowe, po których straciłem przypony. Wieczorem do naszej ekipy dołączył nasz klubowy kolega Grzesiek Dz., rozbijając swoje stanowisko obok nas. Nie zabrakło również naszego prezesa Marka, który wpadł w odwiedziny. Wieczór spędziliśmy w miłej atmosferze przy grillu. Około 22:30 na wędce Przema zdecydowany odjazd i po krótkim holu na macie ląduje 6-kilowy misiek- w końcu!! Krótka sesja zdjęciowa i ryba wraca do wody. Noc minęła spokojnie, dopiero około 10:00 delikatne opuszczenie swingera na mojej wędce, zacięcie i po krótkim holu na macie ląduje 8,5 kilowy karpik. Zdjęcie i ryba wraca do wody. Następne delikatne branie miałem o godzinie 15:00. Karp wybrał dobre 30 m plecionki ze szpuli i zrobił młynek przy powierzchni. Myślałem, że sytuacja jest opanowana, niestety w połowie drogi do brzegu karp się spina. Wieczorem dołączył do nas drugi klubowy kolega Grzesiek K. W nocy szczęście uśmiechnęło się do Grześka Dz., który wyjął 5,5 kilowego miśka. Ja natomiast doczekałem się dwóch brań nad ranem, kolejno wyjąłem 5,5 kilowego, a następnie 6 kilowego pełnołuskiego karpia. Ukoronowaniem zasiadki była 3,5 kilowa sztuka wyjęta przez Grześka K.. Do zobaczenia na wiosnę...